Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów

Mój związek z chłopakiem ze studiów trwał cztery lata. Przeżył studia, rozłąkę na odległość i kilka poważnych problemów zdrowotnych. Ale po zaręczynach w wieku 22 lat rozbił się i spłonął.
Patrząc wstecz, powinnam była wiedzieć, że to nie w porządku, kiedy zobaczyłam podejrzane spojrzenie moich rodziców. oczy, kiedy pokazałem im pierścionek lub usłyszałem wahanie moich sióstr’ głosy, kiedy gratulowali. Powinienem był wiedzieć po kolejnej kłótni napędzanej zazdrością lub kłótni, kiedy zażądałem, żeby zjechał na pobocze, żebym mógł wyjść i „chodzić”; domu (który był oddalony o 10 mil). Powinnam była wiedzieć po słoniu w pokoju – jego problem z piciem.
Sześć miesięcy po oświadczeniu wydawało się wyczerpującą wiecznością. Szczerze mówiąc, nie pamiętam ostatniego pożegnania — mieliśmy ich milion, po których zawsze następowały SMS-owe obietnice „jeszcze jeden raz”. Srebrna podszewka tego wszystkiego? Wiele się nauczyłam o miłości po zrobieniu solidnej inwentaryzacji siebie i moich myśli po tym bolesnym rozstaniu. Oto lekcje, które zabrałem ze sobą, kiedy oddawałem pierścionek.
1. Poczekanie jest w porządku.
Rzeczywistość pokazuje jakKawalersprawiają, że zakochanie się wydaje się całkowicie możliwe po poznaniu kogoś zaledwie przez kilka miesięcy. Tak, nie.
Nie możesz spieszyć się z procesem znajdowania i ufania swojej miłości do innej osoby.
Nie możesz spieszyć się z procesem znajdowania i ufania swojej miłości do innej osoby. W świecie, który żywi się natychmiastową gratyfikacją, łatwo jest chcieć całego zaangażowania i wszystkich obietnic wiecznościteraz.Przez całe życie byłem beznadziejnym romantykiem śliniącym się nad komedią romantyczną i ubóstwiałem moich rodziców. 34-letnie małżeństwo odkąd byłam dzieckiem. Moja mama wyszła za mąż w wieku 25 lat, a mnie urodziła w wieku 30. W pewnym sensie myślałem, że to właśnie to, co zrobiłeś – poznałeś kogoś, zaręczyłeś się, a potem ożeniłem – wszystko przed 30. Pozwoliłem sobie paść ofiarą tych nierealistycznych standardów.
2. Nie ma nic złego w docenianiu zalet swojego byłego.
Najlepszą rzeczą w moim byłym było to, że był przy mnie przez najciemniejszą godzinę z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego. Zostałam zdiagnozowana, gdy miałam 14 lat, ale nie miałam żadnych poważnych nawrotów do 19. roku życia, około dwóch miesięcy po tym, jak zaczęliśmy się spotykać. Wyobraź sobie, że zaczynasz nową, zabawną relację z kimś — mając biegunkę ponad 40 razy dziennie, nie jedząc, nigdy nie wstając z łóżka, testując różne koktajle leków, aby dowiedzieć się, w którym miejscu nastąpi remisja, a od czasu do czasu wymioty.
Takie było moje życie latem 2006 roku, a on zawsze tam był, często opuszczając zajęcia i zajęcia towarzyskie tylko po to, by usiąść przy moim łóżku, kiedy spałam. Najlepszym dniem naszego związku był pierwszy od ponad trzech miesięcy, kiedy wyszedłem z domu na plażę. Nie mogłam chodzić ani szybko, ani daleko, i musiałam pobiec do łazienki tylko po kilku minutach, ale zabrał mnie, żebym zobaczył ocean i cały czas trzymał mnie za rękę. To standard wsparcia, na który każdy zasługuje w związku.
3. Musisz być w porządku będąc sam, zanim będziesz mógł być z inną osobą.
Przeskoczyłam z długotrwałego związku do długotrwałego związku, odkąd skończyłam 14 lat. Kiedy zerwałam z moim narzeczonym, od razu próbowałam wejść w inny związek. Ale zdałam sobie sprawę, że wypełnia pustkę, którą musiałam wypełnić sama. I po raz pierwszy pozwoliłem sobie na prawdziwą żałobę prawie dwa lata po zakończeniu zaręczyn.
W tym okresie dużo biegałem (w tym kilka półmaratonów). Dużo piłem, często aż do nierównych nocy. Umawiałam się od niechcenia, ale nigdy nie angażowałam się poza drugą randkę. Pisałem wiersze i listy do mojego byłego, których nigdy nie wyślę. Płakałam, często godzinami w nocy. Sięgnąłem do przyjaciół, którzy często się pojawiali, żeby dosłownie wyciągnąć mnie z domu. I ruszyłem do przodu. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień. Zajęło mi solidne dwa lata, zanim poczułam się gotowa na powrót do chłopaka.
4. Twoje relacje z rodziną S.O. naprawdę mają znaczenie.
Niezależnie od tego, czy jest to dobre, złe, czy nieistniejące, twoje relacje z rodzicami odgrywają ważną rolę. Mam bardzo miłe wspomnienia z moją byłą rodziną i kilkoma niezbyt miłymi (jak wtedy członek rodziny powiedział mu, że nasz związek to zły pomysł z powodu mojego zespołu jelita drażliwego – wybaczcie?).
Nauczyłam się ustalać solidne granice między tym, co mówią nasi rodzice, a tym, co uważamy za właściwe dla naszego związku.
Było też dużo przekraczania granic poprzez dzielenie się opiniami, nadmierne sms-y, nieustanne wysyłanie zaproszeń i zarzucanie nam poczucia winy, gdy nie chcieliśmy przychodzić. W końcu nauczyłem się ustalać solidne granice między tym, co mówią nasi rodzice, a tym, co uważamy za słuszne i prawdziwe dla naszego związku.
5. Upijanie się nie pomoże ci szybciej przezwyciężyć kogoś.
Po zaręczynach pierwszy raz mieszkałam sama. Poszłam na głęboką wodę: piłam za dużo, zapominałam, z kim dzieliłam się informacjami w barach, nadużywałam recept na leki, do których miałam dostęp z powodu wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i miałam szczęście, że w niektóre wieczory bezpiecznie wróciłam do domu. Nie chciałem nic czuć i nie chciałem, żeby ktokolwiek wiedział.
Na szczęście mój ówczesny szef zauważył. Dostałem telefon, gdy nie pojawiłem się w pracy po wyjątkowo ciężkiej nocy. Nie zwolnił mnie; zamiast tego wymienił objawy uzależnienia i zaoferował ucho zamiast kumpla do picia. Do dziś rozmawiamy.
6. Porozmawiaj o tym.
Uczciwość i otwartość na emocje i uczucia nie były naszą mocną stroną. Zamiast być szczerymi, byliśmy defensywni. Zamiast być otwartymi, zamknęliśmy się. Ale zarówno szczerość, jak i otwartość są bardzo obecne w moim obecnym związku i zawsze, gdy nie mam pewności co do wyboru, przeprowadzonej rozmowy lub podjętej decyzji, rozmawiamy o tym bez osądu. Już samo prowadzenie otwartej rozmowy na temat niepewności związanych z finansami, decyzjami dotyczącymi mieszkania lub przeszłymi miłościami znacznie odciąża twoje barki.
7. Granie w obwinianie to strata czasu.
W miarę jak moje zaręczyny się rozpadały, poświęciłem wiele energii na obwinianie innych ludzi lub okoliczności: Jego rodziców’ rozwód zrujnował jego zdolność do zaufania. Mój brak wsparcia w tym trudnym czasie był powodem, dla którego kłamał. Pił, bo nikt nie chciał słuchać. Krzyknąłem, bo nie ufałem jego nowemu przyjacielowi, którego SMS-y i telefony ukrywał niezliczoną ilość razy.
czy wróci, jeśli go pozwolę odejść
Teraz dotarłem do punktu, w którym naprawdę wierzę, że nikt nie jest winny. To po prostu nie działało, ponieważ oboje byliśmy zbyt uparci, by przyznać się do własnych błędów i słuchać drugiej osoby. Łatwo jest trzymać się obwiniania i gniewu, ale o wiele trudniej pozwolić im odejść. Ponieważ wtedy nie ma gdzie się zwrócić, tylko do wewnątrz.
Łatwo jest trzymać się obwiniania i gniewu, ale o wiele trudniej pozwolić im odejść. Ponieważ wtedy nie ma gdzie się zwrócić, tylko do wewnątrz.
Kiedy skupiłem się na sobie, zauważyłem dwie rzeczy: nie byłem tak zły, jak myślałem, i nie byłem tak słaby, jak myślałem, że jestem. Mogłem stanąć na własnych nogach i być szczęśliwym, nawet gdyby działo się to stopniowo. Pamiętam, że pewnego dnia miałem najlepszy bieg w moim życiu, z każdym krokiem wypuszczając trochę więcej. Kiedy wróciłem do domu, zapadłem się w kałużę łez. Nie dlatego, że byłam smutna, ale dlatego, że mój ciężar gniewu został nieco bardziej zmniejszony.
