Poszedłem na reality show, aby zmierzyć się ze swoim niepokojem społecznym — cóż, to było głupie
Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów
„Przepraszam, blokowałeś drzwi… czy moglibyście się ponownie przywitać? I udawaj zdziwionego?

Ilustracja autorstwa Brittany England
W październiku ubiegłego roku wzięłam udział w telewizyjnym eksperymencie społecznym: brytyjskim reality show, w którym pięciu nieznajomych gości nawzajem w swoich domach na trzydaniowe kolacje. Pod koniec każdego odcinka oceniają doświadczenie na dziesięć.
Zwycięzca otrzymuje 1000 funtów. Wszyscy wracają do swoich domów i życia. Mijają miesiące. Potem rozbrzmiewają pokazy, olśniewające lekko drwiącym głosem (który stał się ikoną) i taktycznie niewygodnym montażem.
To petarda społecznych tarć, które czekają, aby się wydarzyć. Odkąd pojawiły się pierwsze gafy i wpadki na antenie, idea prawdziwych, niezręcznych ludzi robiących naprawdę niezręczne rzeczy w telewizji była częścią głównego nurtu rozrywki. Dlaczego więc wzięłam udział? Czytaj dalej, przyjaciele…
Rzeczywistość… czy kolejna najlepsza rzecz?
Reality TV (lub Constructed Reality Show, jak nazywają je teraz sieci) przyznało status celebrytów zarówno skromnym, jak i żądnym sławy ludziom. Forma rozwija się również dzięki starannie opracowanym scenariuszom, które rozświetlają trzcinę społecznego dyskomfortu pod nieświadomą obsadą.
Dlatego w zeszłym roku podawałem katastrofalne kenijskie chapati czterem równie zdezorientowanym nieznajomym przy moim stole.
Ja też walczyłem osłabiający niepokój społeczny aż do zeszłego roku.
Moim zdaniem udział w programie był terapia ekspozycyjna . Był to sposób na konfrontację z moimi obawami (w ogólnokrajowej telewizji, nie mniej). Spędzałam tydzień w bardzo bliskim kontakcie z czterema osobami, których nawet nie znałam, kiedy gotowałam.
Tak więc w skalinie całkiemdoKurwa nie, czy to pomogło? Cóż, wskazówka tkwi w pytaniu.
Odjąłem jednak kilka ważnych lekcji, które, miejmy nadzieję, mogą posłużyć jako bodziec we właściwym kierunku dla innych, którzy boją się wyzwania codziennej rozmowy.
Dlaczego pomyślałem, że to pomoże
Piszę z Wielkiej Brytanii, gdzie społecznie wychudzeni ludzie, tacy jak ja, wędrują po wzgórzach i sennych miasteczkach jak pasące się bydło. Z drugiej strony lęk społeczny może dogonić kraj, z którego pochodzisz.
Strach określał moje dwudziestki. Regularnie uciekałam zarówno od zwykłych spotkań, jak i imprez – i mam na myśli, całkiem dosłownie, uciekać z dużą prędkością. Działało to aż do momentu, w którym wyczerpałem się wysiłkiem i zamknąłem się.
Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego niepokój społeczny jest również znana jako fobia społeczna i to mówi.
Działa bardzo podobnie do fobii, rzucając żywą ulgę na irracjonalne rzeczy, które mówisz sobie o widzeniu innych ludzi — w ten sam sposób widzenie zupełnie nieszkodliwego pająka wywołuje skrajne reakcje lękowe u osoby z arachnofobią.
Doświadczyłem również utraty słuchu w młodym wieku, więc dodaj do tego bycie aktywnym użytkownikiem aparatów słuchowych, a patrzysz na długie, mało inspirujące życie jak na zamknięcie — chyba że podejmiesz poważne kroki, aby przyzwyczaić się do dyskomfortu i objąć to.
Po trzydziestce skończyłem się tak czuć. Lęk społeczny stał między mną a wszystkim, co przypominało prawdziwe doświadczenie z innymi. Byłem coraz lepszy. Schudłam, dobrze się odżywiałam i zaczęłam słyszeć ludzi w zatłoczonych pokojach.
Ale byłam 10 lat za większością ludzi w moim wieku, jeśli chodziło o przebrnięcie przez zwykłą rozmowę bez szwanku. Nigdy też tak naprawdę nie organizowałem imprez i wcześniej zajmowałem się socjotechniką tego pokoju.
Więc tak jak na Czynnik strachu , zanurzyłem się w zbiorniku pająków czyli innych ludzi. Zapisałem się do udziału w tym programie.
Zmuszanie się do sytuacji, w której mógłbym wygrać 1000 funtów (jeśli byłem wystarczająco miły dla wszystkich) z pewnością było motywacją do podkręcenia mojej gadającej gry. Nie wygrałem. Jak się okazuje, żadna wymuszona rozmowa, nawet ujmująca, nie jest w stanie ukryć tego, co stało się z moim chapatis.
Doszedłem też do wniosku, że eksperymenty odbywają się w kontrolowanych środowiskach, prawda? Więc nawet jeśli oceniali mnie i moją kuchnię, nic nie poszłoby źle w nieprzewidywalnej spirali wydarzeń. Wszystko byłoby mikrozarządzane. W mojej głowie ryzyko było dość niskie.
Ale w mojej głowie mogłem też robić czapati.
Dlaczego bardzo się myliłem
Reality show sprawiają, że bycie „prawdziwym” wydaje się takietrudnyiopodatkowanie.
Dlaczego kłótnie w prawdziwym życiu są gorzkie i irytujące? Jak to się dzieje, że zawsze mają odpowiedni zinger we właściwym, suczym momencie? Czy wszyscy ludzie naprawdę sprawiają wrażenie, jakby mieli zerową samoświadomość?
Cóż, to prawdziwe życie widziane przez pryzmat osoby wybierającej 30 minut materiału z 10 godzin filmu.
Prawdziwe życie jest łatwiejsze. Masz sprawczość i władzę i możesz wybrać to, co widzą ludzie. Nie konkurujesz.
Tak więc, chociaż miałem dobre intencje, zasadniczo pogrążyłem się w tygodniu długotrwałego kontaktu z nieznajomymi w ciasnych przestrzeniach w dziwacznych, zainscenizowanych warunkach.
Sztuka tego podstępu
Jako ktoś, dla kogo samoświadomość postawiła zbyt wiele barier społecznych, powiem ci: konstruowanie „rzeczywistości” w reality TV to żmudny, rozwlekły i całkowicie sztuczny proces.
Dni były długie i wyczerpujące, ciasno w nieznajomych pokojach z innymi zawodnikami, czekanie na wywiady, a czasem aktywność na 20-godzinne zdjęcia.
Ciągłe wymyślanie najmniej pamiętnych komentarzy na temat każdej sytuacji i mierzenie ryzyka wszystkiego, co mówisz, jest naprawdę wyczerpującym przedsięwzięciem. Wszystko, co męczy Cię w każdej rozmowie, którą możesz prowadzić, jest nie tylko wszechobecne w telewizorze rzeczywistości — jest nagradzane.
Zdjęcia trądziku z miodem manuka przed i po
Jednak nie jest to tak satysfakcjonujące, gdy jesteś na trzeciej kolacji w tygodniu, odarty z small talku, wykończony od 3 nad ranem, na nieznajomym piętrze, wpatrując się w sufit, podczas gdy wszyscy rozmawiają.
Pytasz, czym to się różni od zwykle?
Co mam powiedzieć?
Na początek reżyserzy nieustannie prowokują i antagonizują cię, aby uzyskać najbardziej gryzący lub koci dźwięk.
Obejrzałem wiele, wiele odcinków serialu prowadzącego do mojego tygodnia, a absolutna lawina strasznych kalamburów i puentli do ciastek była imponująca. Teraz słyszę je tylko głosem reżysera, z zaproszeniem do papugowania tego, co mówią.
Nawet pozdrowienia, szybkie rozmowy przy stole, reakcje na to, co ludzie mówią i robią – wszystko to jest sfilmowane, przefilmowane pod różnymi kątami i sprawdzone pod względem jakości. Najprostsze rzeczy są wymyślone.
Wszystko sprowadza się do surrealistycznej, koszmarnej wersji twoich najgorszych lęków, z reżyserem zastępującym twoje własne, społecznie autodestrukcyjne tendencje.
Więc grasz do tego. Mówisz najbardziej dziwaczne rzeczy, jakie możesz powiedzieć. Myślisz o zabawnych rzeczach, które możesz zrobić z wyprzedzeniem. Kupujesz w formacie, więc format nie ma możliwości wypchnięcia Cię z Twojej strefy komfortu, ponieważ widzisz to, czym jest: Rozrywką.
Całe to wymyślanie i odtwarzanie scenariuszy, zamartwianie się i planowanie — nawet w imię zabawy — to wciąż ten sam cykl katastrofizowania i stawiania hipotez całkowicie regularnych scenariuszy.
A to po prostu nie jest dobra mapa drogowa dla kogoś, kto szuka prawdziwych rozwiązań lęku społecznego w mało prawdopodobnym miejscu. To pułapka.
Obserwuję oczy
Ścisłe zarządzanie każdym możliwym scenariuszem miało na celu upewnienie się, że pomimo presji kulinarnego wyzwania, nadal jesteśmy częścią urzekających treści. Toczy się żywy scenariusz, a ty jesteś częścią jego tworzenia.
dlaczego on do mnie codziennie pisze
Nie tylko myślisz o tym, jak do diabła będziesz wchodzić w interakcje z tymi ludźmi – myślisz także o tym, jak nie wyglądać jak idiota przed 700 000 innych, siedzących z palcami na przycisku „Wyślij tweeta”.
Jednym z dominujących objawów lęku społecznego jest ciągły strach przed osądem. A jeśli wyglądasz głupio?
A co, jeśli obierasz jabłka i rozbijasz miskę wszędzie? Co się stanie, jeśli przewrócisz się przez drzwi szafki? Co się stanie, jeśli twoje chapatis nie będą już podlegać technicznej definicji chleba, a nawet jedzenia? (To były wszystkie rzeczy, które się wydarzyły. Miska i drzwi były w ciągu pierwszych dziesięciu sekund odcinka.)
Miałem ochotę wejść w środowisko, w którym jest moja obecność i wysiłkidosłownieoceniana za pomocą kart wyników, jak kulinarna Tonya Harding , sprawiłoby, że moje poprzednie obawy wydawałyby się skromne w porównaniu. (Podobnie jak Tonya Harding, te wyniki były początkowo dość niskie ze względu na prezentację.)
Niestety, cała hiperświadomość osądu sprawiła, że zacząłem myśleć o tym, w jaki sposób w każdej sekundzie jestem przecinany przez każdą zainteresowaną stronę i zastanawiałem się, jakie mogą być ich intencje, mówiąc o tym, co zrobili — nawet te miłe rzeczy.
A Twitter, ta niezawodna fontanna współczucia i przyzwoitości, uniosła się do góry. Gdyby zawodnicy nie byli już na łasce redaktorów, sępy z mediów społecznościowych wydłubywałyby kości do czysta, gdy program był już transmitowany na żywo.
I chłopcze, czy oni. Nie zamierzam podawać tych opinii w czasie antenowym. Ale jeśli wyszukasz #ComeDineWithMe i po prostu przewiniesz dalej, możesz kąpać się w żółci i małostkowości, ile chcesz.
Oczekiwanie
Po burzliwym tygodniu wróciłem do normalnego życia. (Edytuj: 4 miesiące normalności, które opuściliśmy wcześniej) koronawirus zrobiła z nas wszystkich okropne ćapati.)
Mając mglisty termin, mogliśmy tylko czekać. Utrzymywałem kontakt z niektórymi ludźmi (pozdrawiam emerytowanego dyrektora sprzedaży reklam Gilla, który lubi kapelusze — zawsze w moim sercu).
Wiedza o wszystkim, co się wydarzyło — ludzi wyrzuconych z programu i zastąpionych, moje kuchenne nieszczęścia, wszystkie załamania i styczne i niezręczne momenty, to, co powiedziałeś w wywiadach — oznaczało świadomość, że nie masz kontroli nad montażem.
I to było uczucie społecznego niepokoju pomnożonego przez… cóż, z grubsza 700 000.
jawiedziałże zdarzyły się żałosne wydarzenia.
jawiedziałże wychodzi na cały kraj.
I jawiedziałże wszyscy wydali osądy, prawdopodobnie nie było to zbyt pochlebne, a więcej ludzi nadal wyda osąd, gdy zostanie wyemitowany. Była to długa, letnia kąpiel społecznego niepokoju bez daty końcowej.
Czy to była kompletna strata czasu?
Cóż, oczywiście nie, bo poznałem moją bae, Gill. #TeamGill.
W kategoriach fobii społecznej? Nie zupełnie. Nie wyszedłem z tygodnia pełen pewności siebie i podekscytowania, jak się spodziewałem. Ale żadna rozmowa, którą odbyłem, nie przeraziła mnie tak bardzo, jak kazano mi wstać i tańczyć, ponieważ ktoś śpiewa do ciebie w swoim salonie.
Lub spędzanie miesięcy na zastanawianiu się, czy dźwięk „pisownia jest moją supermocą” przetrwa proces edycji i zrujnuje całe moje życie.
(Nigdy nie był edytowany, ale reżyser poprosił mnie, abym powiedział, że zwinąłem się w kłębek. Stoję przy tym. Jestem całkiem dobry w pisowni.)
Albo dowiadujesz się, że twoja decyzja o noszeniu czterech czapek oznaczała, że musiałeś nosić je przez całą noc, aby zachować ciągłość, w tym przy stole obiadowym.
W prawdziwym świecie moje rozmowy z innymi dotyczyły wspomnień. I plany. I lęki. I przysługi. Moja żona i ja zostaliśmy zamknięci w dzielnicy pełnej starszych ludzi. Byli tam, kiedy musiałem poznać siłę prawdziwej, sąsiedzkiej rozmowy po wystawieniu się na ekstremalne sztuczki.
Kontakty nawiązywali też starzy znajomi – ludzie ze szkoły, z dawnej pracy, ci, o których imionach nie myślałem od co najmniej 5 lat. onegratulacjemnie w programie. Jakbym coś osiągnął.
I prawie od razu zapytałem, jak się mają. Zainicjuj pierwsze pełne rozmowy od lat. Bez niezręczności. Z ciekawości.
Co dziwne, ten dziwny, sztuczny, towarzyski mecz ping-ponga, przez który sama przeszłam, w rzeczywistości doprowadził do od dawna nawiązanych kontaktów, które ponownie wkroczyły w moje życie.
Spójrzmy prawdzie w oczy, z blokadą, to było błogosławieństwo.
W nerwowym śmiechu jest też siła łącząca. Kiedy poproszono mnie o sfilmowanie ujęć reagujących na wypowiedzi innych, dochodziło do około 20 sekund bolesnego kontaktu wzrokowego.
A gdy tylko ten nikczemny czyn został dokonany, wszyscy w pokoju załamali się ze śmiechu. Przestój między posiłkami i rozmowami kwalifikacyjnymi był prawdziwym przeżyciem.
Przeżyłem dziwaczne doświadczenie z czterema osobami. Drobne chwile i żarty były cennymi momentami w bibliotece pozytywnych odniesień. Mógłbym spojrzeć na nich wstecz i powiedzieć „Hę. W porównaniu momenty prawdziwej interakcji nie były takie złe”.
Jak radzić sobie z fobią społeczną
Było kilka ważnych lekcji, które wyciągnąłem z tego zmieniającego umysł doświadczenia:
- Baw się, sprawiając, że czujesz się niekomfortowo. Samozabawa słusznie prowadzi do przyjemnych rozmów z innymi ludźmi.
- Przeżyj dla siebie nowe doświadczenie. Ale upewnij się, że w pobliżu są nowe osoby, które mogą się z Tobą tym podzielić. Kocham ich lub nienawidzę, są częścią doświadczenia.
Najgorszą rzeczą, jaka może się przydarzyć, jest to, że dostaniesz coś nowego do omówienia. Ludzie, którzy boją się rozmów z innymi, mogą po prostu budować swój bank nowych doświadczeń na nowe tematy do mojego.
Jedna rzecz prowadzi do drugiej, a ty nosisz cztery kapelusze, jedząc ciasto czekoladowe i dowiadując się, że masz fioletową aurę.
- Każdy buduje personę. Jeden z gości narzekał, że musi zdjąć buty przed wejściem do mojego domu. Usunął swoje brogsy Armaniego za 700 funtów, a część jego osobowości po prostu odpadła.
Zbuduj własną osobowość, aby ludzie czuli się świetnie. To nie jest udawanie kogoś, kim nie jesteś, to przedstawianie tego, kim jesteś. Każdy zarządza tym, jak widzi je świat. I wielu z nich martwi się tak samo jak ty osądzaniem innych.
Więc zrelaksuj się. A jeśli nie czujesz się komfortowo rozmawiając, po prostu słuchaj. Jest tak samo ważne, jak mówienie do dobrej rozmowy, a może nawet bardziej.
- Wszyscy osądzają, ale nikogo to nie obchodzi. Pierwsze wrażenia są potężne. Ale nie są na zawsze. O ile nie jesteś naprawdę odpychający lub nie sprawiasz, że ktoś czuje się niebezpiecznie, osądy ludzi opierają się na ich własnych skłonnościach, zyskach i uprzedzeniach, a nie na jakichkolwiek lukach.
Nawet kiedy moi nowi znajomi z telewizji trzymali fizyczne karty wyników, żeby ocenić mój wieczór, dawali mi oceny za warzywne risotto, a nie za zawartość mojej duszy.
Czasami nie oceniają z żadnego innego powodu niż chęć powiedzenia, że ktoś wygląda jak „Peter Sellers grający w t*t” online (dzięki, @ItsNotVeryNiceToPutYourRealHandleButBelieveMeImStillBitter).
To wszystko jest nieistotne, żarty na bok. Czyli ktoś negatywnie ocenia coś, co mówisz lub robisz? Być może uznają cię za głupiego lub niezdarnego. Ale wszyscy są tak pochłonięci własnymi rzeczami, że ledwo zarejestrują je w ciągu jednego dnia.
- Porozmawiaj ze wszystkimi. Rozmowy mogą zaczynać się tak przyziemne, jak chcesz. Być może to jest to, czego najbardziej się boisz, ale powiedz mi tak: jeśli powiesz kasjerowi coś o pobliskich robotach drogowych, gdy kupujesz batonik z musli w supermarkecie, jak myślisz, jakie naprawdę przerażające wydarzenie się wydarzy ?
Lub jeśli poprosisz kogoś o drogę lub miejsca, do których warto się udać. Dosłownie wszystko, tylko po to, by wyrobić w sobie nawyk rozmawiania z ludźmi. Na planie rozmawiałem z ekipą i kierowcami o wszelkich starych bzdurach, żeby tylko zabić czas. To sprawiło, że poczułem się swobodniej rozmawiając ze wszystkimi innymi.
- Nie rób chapatis przed kamerą, jeśli nie wiesz, jak zrobić jebane chapatis. Ten jest dość oczywisty.
Patrząc wstecz na to wszystko…
„Czy Adam gotuje? Tak, zamówmy coś.
Rzeczywistość TV była dość przygniatającym doświadczeniem z pewnymi przestrzeniami do nauki i perspektywy.
Większość ludzi myśli o sobie. Nie przekuwają swojej wzniosłej opinii na kamienną tablicę. To tylko ludzie, którzy prowadzą rozmowy tak jak ty lub ja. I jeśli im nie zagrozisz, nikt cię nie zawstydzi.
Następnym razem, gdy będziesz miał okazję, porozmawiaj z nieznajomym (chyba że jesteś dzieckiem, wtedy mamusia ma zdecydowanie rację i nie powinieneś tego robić). Nie jest tak źle, gdy nie ma toczących się kamer.
„Okej, zobaczmy tę reakcję po raz ostatni, więc Gill powiedziała, że wypchnie swojego męża…”
Adam Felman jest redaktorem Medical News Today i Greatist. Poza pracą jest niedosłyszącym muzykiem, producentem i raperem, który koncertuje na całym świecie. Adam jest także właścicielem wszystkich filmów Nica Cage'a i ma jednookiego jeża o imieniu Philip K. Prick.
