Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów

Jest rok 2020, a akty mogą być teraz akceptowalną rozmową przy stole. OK, to może zależeć od tego, z kim jesz obiad. Ale niektóre dane sugerują, że liczba rozmów o zdjęciach i nagich kutasach na Twitterze wzrosła 384 procent od początku marca do kwietnia.
Wiele osób twierdzi, że po raz pierwszy w życiu angażuje się w sexting. Opublikowano nawet New York Times artykuł zatytułowany „The Nude Selfie Is Now High Art”.
Oczywiście wzrost liczby zdjęć i dzielenia się nagościami ma sens. Jesteśmy zamknięci w naszych domach, wielu z nas nie ma możliwości wzajemnego pieprzenia się, więc następną najlepszą rzeczą jest zrobienie tego wirtualnie. I choć jest to bez wątpienia pozytywna rzecz, warto ją rozpakować: dlaczego – jak mówi New York Times – „teraz”?
Tak, istnieje logistyczna praktyczność aktów i sekstingu w erze „bez dotykania”. Naturalne jest również, z egzystencjalnym lękiem przed pandemią i wielką niewiadomą, poczucie, że normy społeczne sprzed kilku miesięcy są teraz całkowicie arbitralne.
Nawet ja, wytrawna entuzjastka aktów, podniosłam stawkę w mojej grze z sekstingiem, gdy utknęłam w domu. Ale jako ktoś, kto zawsze był pro-nagi, uważam, że trochę dezorientuje mnie obserwowanie tej aktywności – od dawna pogrążonej w zawstydzaniu i napiętnowaniu – jest tak otwarcie i nagle przyjęta.
Nie potrzebujemy pandemii, aby dać nam pozwolenie na angażowanie się w naszą własną seksualność
Akty pomogły mi odzyskać seksualność po diagnozie endometriozy. Branie ich i dzielenie się nimi pozwala mi cieszyć się życiem seksualnym podczas wybuchu bólu, kiedy moje ciało dyktuje ograniczenia, które mogą sprawić, że seks IRL będzie mniej preferowany.
Uwielbiam wysyłać i odbierać nagie zdjęcia i filmy, uprawiać seks wideo, wysyłać sprośne notatki głosowe… co tylko chcesz. I jak wielu z nas, podobało mi się robienie tego na długo, zanim rozkazy zostania w domu spadły jak gilotyna na nasze życie seksualne.
Instagram Vanessy Laine Bryant
Ale ważne jest, aby pamiętać, że fizyczna odległość i izolacja nie są tym, co sprawiło, że wysyłanie aktów było w porządku. Ponieważ akty były nigdy nie OK .
Pod postawą „pieprzyć to, utknęliśmy w domu” kryje się podstępna zaściankowość, która sugeruje, że potrzebujemy pozwolenia na zaangażowanie się w naszą własną seksualność. Jest to część ciasnego poglądu, że seks jest „dewiacyjny” i pewne jego wyrażenia wymagają uzasadnienia.
Istnieje również wyższość osądów – mentalność „rozpaczliwe czasy wymagają desperackich środków”. Ale dzielenie się aktami nie jest środkiem desperackim, to po prostu zabawna i satysfakcjonująca część seksownego życia wielu ludzi.
Kiedy pozowałam nago do wydania „Sick” magazynu Bitch z wiosny 2020 roku, byłam podekscytowana bardziej niż cokolwiek innego. Zdjęcia będą towarzyszyć Praca pisemna Pisałam o tym, jak bycie seksualnym pomaga mi przetrwać traumę endometriozy. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że w głębi duszy nie ma części mnie, która by się denerwowała tym, co pomyślą przyszli pracodawcy, a nawet partnerzy.
Wszyscy oglądaliśmy wycieki nagich zdjęć celebrytów w prasie. Nagie zdjęcia są bronią przeciwko ludziom, aby wykoleić ich karierę i zaatakować ich wiarygodność, profesjonalizm i charakter. I to nie zniknie podczas pandemii.
Kancelaria prawnicza specjalizująca się ostatnio w „porno z zemsty” i innych formach cyberprzemocy seksualnej ostrzeżony jego obserwatorzy na Instagramie o potencjalnym wzroście wykorzystywania seksualnego opartego na obrazach w wyniku tego, że więcej osób zwraca się do seksu w izolacji.
Wiki o cienkiej pandzie
Pomimo tego, że jestem stosunkowo wygodny w mojej skórze (gra słów nie zamierzona), nadal zwracam się do moich przyjaciół, aby weryfikuj podejmowane przeze mnie decyzje dotyczące tego, co wysyłam . I pomimo mojej pro-nagości, wciąż odczuwałam pewną nerwowość przed pozowaniem nago dla magazynu. Boję się, że pewnego dnia akty, którymi entuzjastycznie iz dumą dzieliłem się z innymi, mogą wpaść w niepowołane ręce i zostać wykorzystane do delegitymizacji mojej pracy lub zniesławienia mojej postaci. Wciąż żyjemy w świecie, w którym jest taka możliwość.
Kto może być dziwką?
Zbyt często słyszymy, jak ludzie mówią, że wysyłanie aktów jest „ryzykowne”. Ale nie ma powodu, dla którego udostępnianie nagich zdjęć powinno być uważane bardziej ryzykowne lub bardziej ponure niż (zgoda dorosłych) na seks (czyli wcale), nawet jeśli te akty są robione w kontekście zawodowym .
Nie ma nic z natury ryzykownego w wysyłaniu aktów, tak jak nie ma nic z natury ryzykownego w tym, jak ktoś się ubiera lub ile ktoś musi wypić. Ujęcie ryzyka poprzez obwinianie ofiary pozwala drapieżnikom zdefiniować krzywdę i uniknąć winy.
Wiem też, że ponieważ jestem stosunkowo szczupłą, cis, białą kobietą z rodziny z wyższej klasy średniej, moje doświadczenia są kształtowane przez przywileje, z którymi mieszkam. Bardziej prawdopodobne jest, że będę chwalona lub płacona za moje akty, ponieważ kto się wstydzi za bycie dziwką, zależy od aspektów marginalizacja i przywilej — wariatofobii, rasizmu, fatfobii i klasizmu.
Internet ma napad za każdym razem, gdy Lizzo kręci tyłkiem — jak podczas ostatniego występu Diddy'ego na Instagramie, kiedy zawstydził ją za twerkowanie . W kwietniu Buzzfeed zgłoszone że młoda kobieta została zwolniona z pracy jako mechanik w Hondzie po tym, jak jej szefowie dowiedzieli się, że ma konto OnlyFans. W międzyczasie, kiedy Caroline Calloway, szczupła, biała kobieta z wyższych sfer, opublikowała akty na Twitterze i założyła konto OnlyFans, Irish Times mistrzowski ją jako „królową zrogowaciałego kwarantanny”.
Influencerzy, tacy jak Calloway, przenieśli się na strony internetowe, takie jak OnlyFans, w celu uzyskania przewagi i kliknięć — trend, który Magazyn Elle objęte i które nazywam rodzajem „turystyki dziwek”.
W świecie coraz bardziej uzależnionym od handlu online wpływowe osoby i nowicjusze zanurzają palce w seksie, podczas gdy minimalizowanie udziału w przychodach rzeczywistych pracowników seksualnych i kont którzy robią to dla życia. Jak dostają pracownicy seksualni cień zbanowany lub wręcz zbanowany na Instagramie , influencerzy mogą swobodnie się reklamować. W stanie Nowy Jork krąży a notatka zachęcanie do wysyłania aktów i uprawiania wirtualnego seksu, prostytutek muszą jeszcze otrzymać rządowe fundusze pomocowe .
Wszystkie te historie służą jako przypomnienie, że nawet jeśli akty trafiają do głównego nurtu, wciąż jest wiele do zrobienia. A oferowanie „zrozumienia” aktom zrobionym podczas pandemii nie jest ani progresywne, ani fajne. Jeśli mówimy, że akty zrobione w tym czasie można wybaczyć lub nie liczą się, to tak naprawdę mówimy, że te zrobione w innym czasie są uczciwą grą o wstyd, osądzanie i wykorzystywanie.
Dyktowanie, kto może entuzjastycznie i bezpiecznie angażować się w swoją przyjemność, a kto nie może wytworzyć hierarchii empatii, w której akty pandemiczne mogą być oglądane z większą sympatią i zrozumieniem niż te podejmowane w innych sytuacjach. Pomysł, który tylko pewnyludziemoże wysyłać akty lub że są tylko pewneczasykiedy można wysyłać akty, nie jest inicjacją.
znaki, że już mu się w Tobie nie podoba
Aby zapewnić, żewszyscymogą cieszyć się aktami z entuzjazmem i upodmiotowieniem, na jakie zasługują, tę samą akceptację i wsparcie należy rozszerzyć na każdy, kto używa aktów, aby wyrazić swoją seksualną sprawczość i angażuj się w przyjemność — nawet, a zwłaszcza, jeśli te zdjęcia zostały zrobione przed (i po!) zamówieniach na pobyt w domu.
Zmiana na lepsze?
Mam nadzieję, że to masowe i mainstreamowe przyjęcie aktów jest punktem zwrotnym dla niesamowicie napiętej i stresującej części seksualności, którą stworzyła dla nas kultura czystości. Że ci z nas, którzy lubią dzielić się aktami, będą mogli cieszyć się tą aktywnością wolną od dokuczliwych lęków i stresów, które nas dręczą. Co więcej, może to może oznaczać koniec wycieków nagich zdjęć kończących karierę.
Może ten moment złagodzi szkody wynikające z cybereksploatacji, której siła jest oczywiście zakorzeniona w przekonaniu, że jest coś wstydliwego w dzieleniu się swoim ciałem z kimś innym za pośrednictwem zdjęć lub filmów. Może w końcu przerzuci to winę na seksualnego drapieżnika, który bez przyzwolenia udostępnia akty, a nie na osobę je wysyłającą.
I może — tylko może — społeczeństwo przestanie tracić rozum za każdym razem, gdy ktoś sfotografuje własne ciało. W każdym razie idę wysłać mężczyźnie nagranie, na którym się rozbieram.
