Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów
Spędziłem 20 lat mieszkając z wieloma współlokatorami w wielu dzielnicach Nowego Jorku. Nigdy nie wybrałem maty łazienkowej ani nie byłem w stanie zidentyfikować całej żywności w lodówce.
Możesz lubić
6 razy stawianie potrzeb na pierwszym miejscu nie jest samolubneKiedy kończyło się 30 godzin, zdecydowałem, że jestem gotowy na „mój własny pokój”; zanim los lub rodzina związały mnie z życiem na kompromisie w kwestii koloru kanapy. Mając dwa miesiące do moich urodzin, postanowiłem rozpocząć rok samopoznania igotowanie dla jednego.
Jasne, odrobiłem pracę domową na temat plusów i minusów samotnego życia. Badania pokazują, że mieszkanie samotnie może potencjalnie prowadzić do krótszego życia i złe nawyki żywieniowe . Ale czy to nie wszystkie? telewizyjne przedstawienia samotnych kobiet WHO przejadać się w szlafrokach podczas gdy skąpane w świetle z otwartej lodówki to tylko banał?
Rzuciłem długoterminową pracę i jeszcze tego samego dnia przeprowadziłem się do mojego nowego, błyszczącego studia. Byłem przerażony startem w nowej firmie, ale chętnie podejmowałem nowe wyzwania. Poza tym, po pięciu latach odpisywania sobie dupy każdego ranka, miałem agenta literackiego i prawie kompletny rękopis książki. I chociaż moje ostatnie kilka związków źle się skończyło, byłem podekscytowany bliskim przyjacielem, który stawał się kimś więcej.
Kiedy zacząłem pakować swoje rzeczy, pozwoliłem sobie chłonąć ostatni miesiąc moich 20 lat. Żyłem w wieku Beyoncé i czułem siebie .
Pobudka

Przeprowadzka poszła dobrze, a mój „bliski przyjaciel” stał się stałym elementem mojego nowego miejsca, pomagając mi wieszać zdjęcia i składać meble. Dzieliłem tam z nim kilka pierwszych posiłków, a te wczesne weekendy spędziliśmy wspólnie zwiedzając okolicę.
Byłam szczęśliwa – niezależna, ale partnerska, pomijając stereotypy, których się obawiałam. Moja nowa praca i mieszkanie były dużymi krokami naprzód w moim życiu, a posiadanie kogoś, z kim mógłbym się nimi dzielić, sprawiało, że wydawały się o wiele bardziej realne.
Wtedy ten ktoś stał się dla mnie nikim: po sześciu miesiącach randek poszedłem do jego domu i znalazłem schowane przybory toaletowe i szczoteczkę do zębów innej kobiety przy zlewie. Oszołomiony wycofałem się do swojego mieszkania.
Miejsce, które wyobrażałem sobie jako sanktuarium, nie wydawało się niczym innym.
Ale miejsce, które wyobrażałem sobie jako sanktuarium, nie wydawało się niczym innym. Studio, które miało być pustą tablicą, na której miałam pisać, wypełniało mnie wspomnieniami, o których chciałam teraz zapomnieć.
Byłem singlem i miałem wkrótce skończyć 30 lat – urodziny, które zbiegły się z piątą rocznicą śmierć mojej matki .
Chociaż spodziewałem się, że ta rocznica będzie podobna do innych – beznadziejnych, ale znośnych – coś w tym bolało dotkliwie. W wieku 30 lat moja matka wyszła za mąż i była w drodze do mnie. Co by pomyślała, gdyby zobaczyła mnie teraz, spacerującego po mieszkaniu w niedopasowanych skarpetkach?
Pomiary Anastazji Kvitko
Wtedy zdecydowałem, że nadszedł czas, aby zająć się tym całym życiem samotnie. Zacząłem świadomie doświadczać tego, co działo się w moich własnych czterech ścianach – i doszedłem do całkiem wyzwalających realizacji.
5 lekcji, których się nauczyłem
1. Samotne życie nie sprawi, że automatycznie będziesz w porządkuistotasam.
Tam jestolbrzymiróżnica między podpisaniem umowy najmu na studio a pójściem spać i samotnym wstawaniem. Kiedy te drzwi zamknęły się za mną pierwszej nocy po zerwaniu, chciałem wyczołgać się ze skóry. Słuchanie skrzypiących desek podłogowych w ciemności i zabijanie pierwszego robaka przez swoje duże, złe ja to przerażające rytuały przejścia, ale jedynym sposobem, aby poczuć się komfortowo w samotności, jest… cóż… dotak właściwiebyć samotnym.
Pogodzenie się z samym sobą może być niewygodne, ale proces ten jest wyzwalający.
Mając to na uwadze, zacząłem aktywnie blokować czas na samotność. Wychodziłem sam do zatłoczonych restauracji i kina. Chodziłam na spacery po mojej nowej okolicy i znalazłam miejsca, które kocham i do których wracam raz za razem. Pogodzenie się z samym sobą może być niewygodne, ale proces ten jest wyzwalający.
2. Twój smartfon może stać się Twoim współlokatorem. Nie pozwól.
Na początku były chwile w nocy, kiedy zaczynałem panikować. Sięgałem po smartfona, by ukoić nerwy i łączyć się z ludźmi za pomocą SMS-ów i aplikacji, przewijając kanały społecznościowe, aby zobaczyć zdjęcia z imprez, które przegapiłem. Mogłabym wydmuchać godziny „samodzielnego czasu”; podłączony do ekranu i całkowicie odłączony ode mnie.
Potem zmusiłem się do odłożenia telefonu. Patrzyłem na cztery otaczające mnie ściany i pozwalałem sobie czuć niepokój, smutek, głód, czy cokolwiek to było, a potem kontynuowałem swój dzień. Kiedy wpadłem w ten nawyk, zdałem sobie sprawę, że moje życie wewnętrzne było pełniejsze i głośniejsze, niż kiedykolwiek sądziłem. Po prostu byłam zbyt zajęta próbą zagłuszenia wątpliwości, aby świadomie cieszyć się własnym towarzystwem.
3. Twój czas jest cenny… i w końcu zaczniesz w to wierzyć.
Ostatnie pięć lat spędziłem pracując w pełnym wymiarze godzin i pisząc na boku bladym świtem. Byłem ciągle wykończony, ale jak ktoś chciał po pracy napić się piwa, to prawie zawsze mówiłem tak. W domu brałem prysznic – szybko – kiedy prysznic był bezpłatny. Moje życie było podyktowane tym, czego chcieli inni ludzie lub co myślałem, że chcą. Świetnie potrafiłam przewidywać potrzeby wszystkich innych i upewniać się, że czuli się kochani i wspierani, ale nie tak dobrze dbałam o siebie.
Czasami twoje ciało mówi ci, że nie chce iść na koncert w całym mieście o 23:30.
Posiadanie własnego miejsca daje ci chwilę oddechu, aby sprawdzić, czego naprawdę chcesz. A czasami twoje ciało mówi ci, że nie chce iść na koncert w całym mieście o 23:30. Chce obejrzeć kolejny odcinekPrzezroczystyiupiec cholerne brukselki.
4. Możesz wybrać, kogo wpuścić.
W moim starym życiu wszystko, co musiałem zrobić, to wejść do mojego salonu, aby porozmawiać z przyjaciółmi. Teraz muszę sięgnąć, jeśli chcę zobaczyć ludzi, których kocham. Konieczność podjęcia wysiłku skrystalizowała dla mnie przepaść między przyjaciółmi, na których mogłam liczyć — przyjaciółmi, którzy robili makaron od zera i przynieśli butelkę wina po zerwaniu — a przyjaciółmi z wygodą.
Stopniowo zacząłem zdawać sobie sprawę z niesamowitej, ale często pomijanej korzyści życia w pojedynkę: możesz wybrać, kogo trzymać z dala, a kogo wpuścić. Świadomość ludzi, których wpuszczasz do swojego życia, możepogłębić jakość swoich przyjaźni.
5. Gdzie jesteś, to kim jesteś.
Po rozstaniu przestawiłam meble i powiesiłam nowe zdjęcia – w tym mój ulubiony obraz mojej mamy, wyglądający pewnie i szczęśliwie w takim wieku, w jakim jestem teraz. W końcu skończyłem książkę. Podałam kolację sylwestrową czterem moim najbliższym znajomym na talerzach, które moja mama przynosiła na rodzinne obiady. Gdy w ostatnich godzinach 2015 r. rozglądałem się po moich znajomych, zrozumiałem, co miała na myśli Frances MayesPod toskańskim słońcemkiedy napisała: „Gdzie jesteś, jest kim jesteś. Im głębiej w tobie porusza się miejsce, tym bardziej twoja tożsamość jest z nim spleciona. Wybór miejsca, który nigdy nie jest przypadkowy, jest wyborem czegoś, czego pragniesz.”
Zostało mi sześć miesięcy dzierżawy i szczerze mówiąc nie wiem, dokąd przyjadę w sierpniu. Ale po raz pierwszy w życiu brak planu mnie nie przeraża. Widzę przed sobą wiosna i lato i wyobrażam sobie dni wypełnione śniadaniami dla jednej osoby, kolacjami ze starymi i nowymi znajomymi oraz zaskakującą ekscytacją na myśl o poznaniu kogoś, komu nigdy tak naprawdę nie dawałam szansy: mnie.
