Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów
Mam tendencję do bycia typem A w większości dziedzin mojego życia. Nienawidzę brudnych naczyń w zlewie; Uwielbiam dotrzymywać terminów w pracy; i ścielę łóżko (prawie) każdego dnia. Ale jeśli chodzi o punktualność, z pewnością jestem bardziej typ B .
Zwykle się spóźniam – niegodzinypóźno, ale solidne od pięciu do dziesięciu minut opóźnienia. Moi bliscy przyjaciele i rodzina dokuczają mi z tego powodu. Nie raz ktoś powiedział mi, że rezerwacja na kolację była 15 minut wcześniej niż w rzeczywistości, aby uniknąć utraty stolika. I chociaż nigdy nie przegapiłbym spotkania w pracy, nigdy nie jestem też pierwszą osobą w biurze.
Przynajmniej nie jestem sam: Badania sugeruje, że około 20 procent populacji USA jest chronicznie spóźnionych. I niestety nie ma łatwego rozwiązania. „Większość chronicznie spóźnionych ludzi naprawdę nie lubi się spóźniać, ale jest to zaskakująco trudny do przezwyciężenia nawyk” wyjaśnia konsultant ds. zarządzania czasem Diana DeLonzor w Nigdy więcej się nie spóźnij . „Mówienie spóźnionej osobie, aby zjawiła się na czas, jest trochę jak mówienie osobie odchudzającej się, by po prostu przestał jeść tak dużo”.
Mówienie spóźnionej osobie, aby zdążyła na czas, jest trochę jak mówienie osobie odchudzającej się, aby po prostu przestał jeść tak dużo.
Chodzi o to, że janienawidzićbyć spóźnionym. To sprawia, że jabardziej niespokojny niż już jestem, i wiem, że nie robi to wspaniałego wrażenia na innych. Zazwyczaj wysyłam SMS-y do znajomych „Bądź tam za 10, przepraszam!” chociaż wiem, że to żadna wymówka. Zawsze czuję się winny, że się spóźnię, niezależnie od tego, czy jest to wizyta u lekarza, czy zajęcia treningowe. A Nowy Jork ma oczywiście mnóstwo pochłaniających czas przeszkód (korki, zablokowane metro, długie kolejki), które mogą wyskakiwać bez uprzedzenia, więc ciągłe spóźnianie się powoduje, że mój codzienny stres staje się jeszcze wyższy.
Co gorsza, eksperci twierdzą, że konsekwentne spóźnianie oznacza, że ktoś jest łatwo się rozprasza , zdezorganizowany, egocentryczny , i ogólnie nierozważny . Auć.
Ponieważ nie wierzę, że posiadam którąkolwiek z powyższych cech, niedawno zdecydowałem, że nadszedł czas, aby uporządkować swoje umiejętności zarządzania czasem. Przez tydzień zobowiązałem się do przestrzegania tych siedmiu porad ekspertów, aby być bardziej szybkim (i skoncentrowanym, zorganizowanym i pełnym szacunku) człowiekiem.
7 wskazówek, aby zawsze być na czas
1. Przyznaj, że masz problem.

Kuszące jest bagatelizowanie opóźnień, ale pierwszym krokiem do punktualności jest zaakceptowanie problemu z punktualnością, pisze Marelisa Fabrega, blogerka zajmująca się rozwojem osobistym i produktywnością. Podczas gdy moi najbliżsi przyjaciele znają mój mały, brudny sekret, ujawniono nieformalną ankietę większość moich kolegów nie uważała mnie za „spóźnioną” – co jest niesamowite. Nie wiedzą, że każdego ranka czuję ucisk w klatce piersiowej, aż wreszcie siadam przy biurku. Albo że pomijam poranne treningi, bo po prostu nie wstaję z łóżka. Albo że byłem tak blisko opuszczenia dwóch lotów w tym roku. Chociaż moje spóźnienie nie było oczywiste dla ludzi w moim życiu, stało się to dla mnie problemem. I w końcu przyznałem, że to coś, co muszę naprawić.
Nagie Brittney Venti
2. Dowiedz się, „dlaczego”.
Według DeLonzora istnieje kilka powodów, dla których ludzie wiecznie spóźniają się na przyjęcie. Niektóre pasują do klasycznego „roztargnionego profesora”. archetyp: łatwo się rozpraszają, gubią kluczyki do samochodu, gubią się lub całkowicie zapominają o spotkaniach. Inni to uzależnieni od adrenaliny, którzy uwielbiają dreszczyk spóźnienia – bieganie na pociąg lub wpadanie bez tchu do zatłoczonej widowni. A może ktoś dowodzi swojej władzy („jestem tak pożądaną, ważną osobą, że wszyscy mogą na mnie poczekać”). Pewien ekspert ds. ludzkich zachowań sugeruje nawet, że ktoś może się spóźnić, ponieważ czuje się winny z powodu jakiegoś innego czynu — a spóźnienie daje mu możliwość przeproszenia za inne, nierozpuszczone grzechy. Zawsze, gdy mam się gdzieś znaleźć, czuję, że muszę to zrobić tylko ostatnia rzecz przed wyjazdem – co z kolei powoduje, że mam opóźnienia w harmonogramie. Chociaż wszystko to brzmi dość złowrogo, dla mnie tak naprawdę sprowadza się to do fałszywego poczucia produktywności lub tego, co niektórzy eksperci nazywają „syndromem jeszcze jednego zadania”. Ilekroć mam gdzieś być, czuję, że muszę zrobić jeszcze jedną rzecz przed wyjazdem, co z kolei powoduje, że mam opóźnienia w harmonogramie. Wizyta u lekarza za 30 minut? Jasne, wyślę tylko 10 e-maili przed wyjazdem. Kolacja o ósmej? OK, ale najpierw chcę uporządkować szafkę łazienkową. Trening wcześnie rano? Cóż, naprawdę chcę kupić kawę w drodze na siłownię – pomoże mi to mocniej naciskać, prawda? Konkluzja: wszystkie te nieistotne zadania tylko mnie spóźniały, a jeśli kiedykolwiek chciałem trzymać się harmonogramu, musiałem z nich zrezygnować. Stąd nr 3…
3. Po prostu powiedz „nie”; do nieistotnych zadań.
Aby położyć kres tej ostatniej chwili, próbowałem odróżnić zadania, które absolutnie muszę wykonać, od zadań, które mogą poczekać. (Wskazówka: większość może poczekać.) Czy naprawdę muszę opróżnić zmywarkę przed wyjściem do pracy? Albo odebrać moje pranie chemiczne? Nie! Po prostu zmusiłem się do zaprzestania wszelkich nieistotnych obowiązków, które wykonywałem, kiedy nadszedł czas opuszczenia mieszkania lub nawet biura. Badania pokazują, że ludzie, którzy próbują robić więcej niż jedną rzecz na raz (znaną jako „polichroniczność”), są bardziej prawdopodobne spóźnić się do pracy. Kiedy więc pewnego wieczoru zacząłem sprzątać mieszkanie przed porannym dojazdem do pracy lub nadmiernie angażowałem się w plany, zatrzymałem się i zmusiłem się do bardziej realistycznego myślenia o tym, co mogę zrobić w tym czasie. Pewnego wieczoru odwołałem nawet plany z przyjacielem, aby dać sobie wystarczająco dużo czasu na ćwiczenia, relaks w domu i przygotowanie się do podróży. Kolejny ważny czas? Mój iPhone. Wiele razy, kiedy powinnam wyjść, nowe powiadomienie na Instagramie lub wiadomość tekstowa dzwoniły do mnie po imieniu, wciągając mnie w czarną dziurę w mediach społecznościowych na następne 15 minut. Skupiłem się więc również na tym, aby być bardziej świadomym tego, aby tego nie sprawdzać, pomimo uroku podświetlanego ekranu. Nie mówię, że nagle stałam się profesjonalistką w trzymaniu się z dala od smartfona, ale stałam się lepsza w czekaniu, aby to sprawdzić tylko wtedy, gdy zdążę na czas. (Musisz też zerwać z nałogiem? Oto fajny hack, który może pomóc.)
4. Przygotuj się na sukces.

Okazuje się, że mama przez cały czas miała rację. Dorastając, nalegała, żebym położyła ubrania na następny dzień na moim drugim podwójnym łóżku, mając nadzieję, że skróci to niekończący się czas oczekiwania na przygotowanie się do szkoły następnego ranka. Tak więc w wieku 27 lat odtworzyłem ją na nowo. rada: Każdej nocy wybierałam ubrania na następny dzień. Położyłem klucze, portfel i iPhone'a w tym samym miejscu przy drzwiach wejściowych, a także trzymałem tam okulary przeciwsłoneczne i parasol, aby być przygotowanym na każdą pogodę. Kolejna sztuczka, która przyśpieszy moją poranną rutynę? Utrzymywałam moje stroje tak proste, jak to tylko możliwe (pomyśl: dżinsy, proste koszule i ta sama kurtka i buty każdego dnia). Oszczędziło mi to mnóstwo czasu i podejmowania decyzji w gorączkowe poranki.
5. Spodziewaj się najgorszego (i odpowiednio planuj).
Brzmi to sprzecznie z intuicją, ale jeśli chodzi o punktualność, lepiej nie być optymistą. Jak wskazuje Fabrega, „w 100% przypadków sprawy nie będą przebiegać gładko”. Tłumaczenie: Daj sobie dużo dodatkowego czasu. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą wystąpić opóźnienia w metrze lub roboty drogowe (jak wtedy, gdy sześciopasmowa autostrada skurczyła się do dwóch w drodze na lotnisko). Zdefiniuj dokładnie, co to znaczy być „na czas”. Musiałem dokładnie zdefiniować, co to znaczy być „na czas”. W biurze, w którym nie mamy ustalonych godzin (wiem, mam szczęście!), postanowiłem ustawić czas rozpoczęcia na 9:45. W przypadku innych scenariuszy — kolacja z przyjacielem, zajęcia treningowe — mój czas rozpoczęcia byłby taki na kilka minut przed planowaną godziną wydarzenia, jak twierdzą eksperci, powinieneś planować przyjazd wcześnie, a nie na czas.Największy test tygodnia? Złapanie dwóch pociągów i lot. Jeśli chodzi o pociąg, zdecydowałem, że „na czas”; oznaczało dotarcie na stację 30 minut przed planowanym odjazdem pociągu. Na lotnisku oznaczało to dotarcie na 90 minut przed czasem lotu (zamiast moich zwykłych 45). Przybycie na początku każdego scenariusza sprawiało, że podróżowanie było o wiele mniej stresujące.
6. Poświęć chwilę na wyczucie czasu.
Lubię wierzyć, że Mapy Google zawyżają czas potrzebny na znalezienie miejsc: 17 minut? Tak, racja – idę szybko. Dotrę tam za 10. (To nigdy nie jest prawda.) Lubię też wierzyć, że mogę przygotować się do pracy w 30 minut, max. (Fałsz, znowu.) A najgorszy nawyk ze wszystkich? Myślę, że muszę wyjść z domu tylko 90 minut przed startem samolotu.Możesz chcieć{{displayTitle}}Okazuje się, że to nie są tylko moje okropne nawyki. Są to przykłady psychologicznego zjawiska zwanego „błędem planowania”. Badania pokazują, że ludzie mają tendencję do niedoceniania, ile czasu zajmie im wykonanie zadania, ponieważ opieramy nasze przewidywania na zbyt optymistycznym spojrzeniu na przeszłość. DeLonzor nazywa to „myśleniem magicznym”; coś, na co chronicznie spóźnieni ludzie uwielbiają sobie pozwolić. Aby przezwyciężyć ten zły nawyk, musiałem ponownie nauczyć się, ile czasu faktycznie zajmują niektóre zadania. Może uda mi się przygotować do pracy w 30 minut, ale 40 to dużo bardziej realistyczne. I oczywiście, Mapy Google mówią, że dojście do tej restauracji zajmie 10 minut, ale tak naprawdę zajmie to 15. W końcu pogodziłem się z tym, że nie mogę nie docenić czasu, który to zajmie. Przezwyciężyłem moje „nadmiernie optymistyczne”; Myślałem, przyjąłem nowy harmonogram i skończyło się na tym, że przyjechałem kilka minut wcześniej, prawie wszędzie, gdzie byłem.
7. Mądrze wykorzystaj czas oczekiwania.

Spóźnianie się to paragraf 22: chociaż się tym martwię, równie niepokoję się o wcześniejsze przybycie na miejsce, pozostawienie samemu sobie (podręcznych) urządzeń, podczas gdy niezręcznie stoję samotnie. Aby temu zaradzić, eksperci sugerują, że trzeba być przygotowanym na czekanie. Jak ujął to Fabrega, „Czas oczekiwania nie musi być czasem straconym”. Zabierz ze sobą książkę, gdziekolwiek jesteś, wstępnie załaduj interesujące artykuły do aplikacji Pocket lub ustaw w kolejce serię podcastów. (I przestań się martwić o to, jak wyglądasz, gdy czekasz w samotności - nikt cię nie zauważa!) Chociaż nigdy nie byłam wystarczająco wcześnie, aby spędzić czas na czytaniu w tym tygodniu, nie mogłam się doczekać słuchania podcastu podczas moich spokojniejszych spacerów do Biuro. A czekanie na rozpoczęcie zajęć było o wiele przyjemniejsze czytanie na moim telefonie niż bezmyślne przewijanie Instagrama.
Na wynos
W żadnym wypadku nie jestem nagle zawodowcem w zakresie produktywności. Ale po tygodniu stosowania się do tych wskazówek nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek wróciła do moich starych, pod presją czasu. Ten eksperyment uświadomił mi, że można — bez większego wysiłku — czuć większą kontrolę i mniej niepokoju każdego dnia. Czułam się też o wiele bardziej jak odpowiedzialna osoba dorosła, kiedy konsekwentnie wywiązywałam się na czas ze wszystkich moich obowiązków, osobistych i zawodowych.
Możesz lubić
Próbowałem być rannym człowiekiem przez 30 dni. Oto, co zadziałało (a co nie)Przykład: Mniej więcej miesiąc temu jechałem taksówką na dworzec, jadąc na ślub poza miastem. Pospieszyłem się spakować i wyszedłem później, niż zamierzałem. Korki utknęły, a minuty mijały, więc napisałam do znajomych, z którymi miałam się spotkać, że mogę nie zdążyć na pociąg – jeśli tak, jedź beze mnie. Siedząc w taksówce czułem się smutny, głupi i leniwy (chociaż mi się udało, mając tylko jedną minutę do stracenia).
W przeciwieństwie do tego, przed kolejną podróżą pociągiem w miniony weekend, poprzedniego wieczoru byłem całkowicie przygotowany. Wyszedłem z mieszkania punktualnie (z kilkoma dodatkowymi minutami jako bufor) i dotarłem na dworzec spokojny, opanowany, a nawet zrelaksowany. Spotkałem mojego przyjaciela, złapałem mrożoną kawę, kupiłem bilet i przejrzałem czasopismo, czekając na pociąg. Nie ma wątpliwości, które doświadczenie chcę odtąd powtarzać za każdym razem.
Pomysły na kostiumy z lat 90. dla par