Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów

Ilustracja Alyssy Kiefer
Jest piątek i właśnie wrzuciłam ogromny kawałek masła, dwie gałązki rozmarynu i garść zmiażdżonych ząbków czosnku na skwierczącą patelnię. Przez większość dni chłopak i ja jesteśmy pesatariuszami, ale nadal możemy docenić dobry stek, gdy pojawi się głód.
Spędzam kilka następnych minut uważnie obserwując nasze delikatne nowojorskie paski, gdy smażą się na patelni, od niechcenia popijając argentyńskie malbec i sącząc się z butą Ina Garten jak kulinarna zła, którą się urodziłam.
Z rozmachem kładę na stole nasze piękne talerze obiadowe. Zanim się zagłębimy, sprawdzam w lodówce sos do steków. Mów, co chcesz, ale to miły akcent, jeśli nie jesteś zagorzałym mięsożercą, który lubi wyjątkowo rzadkie i nagie steki. Kilka minut przetrząsania rzeczy i uświadamiam sobie, że nas nie ma. Po sfrustrowanym westchnieniu wzruszam ramionami i sięgam po kolejną najlepszą rzecz: butelkę ketchupu Heinz.
Don’t @ me — to właśnie lubię
Czuję, że to ostatnie stwierdzenie wzbudzi we mnie dużo nienawiści. Zanim klikniesz lub zaczniesz szamotać swoje domy, aby oczyścić zły koncept, jakim jest keczup na steku, chciałbym zaznaczyć, że jestem świadomy, że to nie jest praktyka godna gwiazdki Michelin. Nikt nie zgłasza mojego ketchupu i steku do nagrody James Beard Award.
A jeśli keczup na steku obraża twoją delikatną wrażliwość, możesz usiąść do następnej spowiedzi. Jestem po trzydziestce i keczupem używam prawie wszystkiego: jajek (jajecznica, sadzone, słoneczna strona do góry, Benedict… mógłbym iść dalej), kanapek, mięsa, warzyw, frytek, tacos, smażonej ryby — lista jest długa na.
proste włosy Angeliny Jolie
A jednak keczup sprawia, że jestem tak cholernie szczęśliwy, że naprawdę nie obchodzi mnie, czy cię to zdenerwuje. Jasne, chodzi o to, jak smakuje (pikantno-słodki z kwaśnym kęsem, który w jakiś sposób wzbogaca prawie każde jedzenie), ale tak naprawdę chodzi o to, jak się czuję.
Jasne, to jest dla dzieci, ale pomogło mi dorosnąć
Gdybym miał to zrobić, mógłbym powiązać moją obsesję na punkcie ketchupu z dietą mięsno-ziemniaczaną ze Środkowego Zachodu z mojego dzieciństwa i kulinarnymi kaprysami mojego ojca Baby Boomera, który przez większość wieczorów gotował obiad w moim domu.
jak zostawić malinkę
Nasz przepis na obiad był prosty: było mięso, ziemniak i warzywo. Zazwyczaj przygotowywano je według jakiegoś wymyślnego przepisu, który mój tata wykopał z jednej ze swoich wielu książek kucharskich – albo, jeśli mieliśmy szczęście, uprawiał freestyle jak szalony naukowiec w kuchni. Jedzenie zawsze podawano z kawałkiem białego chleba posmarowanego masłem i szklanką mleka. (Myślę, że mogę mieć najmocniejsze kości w Ameryce. Do dziś nigdy ich nie złamałem, i to nie z powodu braku prób).
Jako dziecko byłam wybredna – jak makarony i hot-dogi – to wszystko, czego chciałam – wybredna – a mój tata używał ketchupu, żebym się rozgałęziła. „Spróbuj raz, a jeśli Ci się nie spodoba, nigdy więcej nie będziesz musiał tego jeść” była jego zasadą.
Tak więc przyszedłem spróbować i cieszyć się takimi potrawami jak klops, pieczony królik, kurczak w puszce po piwie, grillowana dziczyzna, burgery jagnięce, ryby z frytkami, żabie udka (które mój tata podniósł i tańczył może może zanim zanurkowaliśmy — i tak też rzekomo zdobył moją matkę na ich pierwszej randce), aligator, kałamarnica, kiełbasa, kaczka i tak dalej.
Ketchup otwierał drzwi, a potem odchodziłem, napychając twarz i nigdy nie oglądając się za siebie.
To najbezpieczniejsza przyprawa, ale dała mi śmiałość
Kiedy myślę teraz o mojej ulubionej przyprawie, zdaję sobie sprawę, że to jeden z powodów, dla których mogłam żyć tak pełnym życiem. Kiedy miałem 8 lat, pojechaliśmy na rodzinne wakacje do Japonii. Japonia, gdzie na śniadanie je się surową rybę, na przekąskę węgorza, a na kolację słodką jajecznicę. Dla prawego podniebienia to kulinarny raj. Była to również doskonała okazja dla amerykańskiego dzieciaka na spędzenie 2 tygodni na krzyczeniu o bryłki kurczaka, jak uosobienie międzykulturowej łaski.
Jednak dzięki tacie jadłam sushi i kalmary, odkąd skończyłam 5-6 lat. Zaczęliśmy od kurczaka teriyaki (oczywiście z dodatkiem ketchupu) i stamtąd przeszliśmy przez menu.
Kiedy miałam 16 lat i odbyłam pierwszą samodzielną podróż zagraniczną do Włoch, zaledwie tydzień po tym, jak moja matka zmarła na raka, odnalazłam pocieszenie, uzdrowienie, a nawet odwagę w nadmiarze potraw z pomidorami, które spływały jak ciepły uścisk. Spędzałbym dni zapalając świece w renesansowych kościołach dla mojej mamy, a potem chowając talerze z soczystymi węglowodanami na cześć mojego taty.
Mimo że był to najtrudniejszy moment w moim życiu, każdego dnia czułem więcej radości niż smutku i jakoś wróciłem do domu zdrowszy niż przed wyjazdem.
Na studiach spędziłem kilka tygodni w Londynie i Paryżu, gdzie ucztowałem na kremowych stoutach z rybą z frytkami, dekadenckim tatarem, ślimakami, kaczką à l’pomarańczową i naleśnikami nadziewanymi czekoladą i bananami. W dni, kiedy tęskniłem za domem, zamawiałem frytki lub croque madame z keczupem i wszystko byłoby dobrze.
Ale prawdziwy powód, dla którego jestem tak za ketchupem? Łączy mnie z moim dzieciństwem i tatą, kiedy czują się daleko
Nawet teraz, kiedy piszę to z mojego domu w Columbus w stanie Ohio — 30-letnia kobieta próbująca radzić sobie z pożyczkami studenckimi, badająca pytania o to, czy mój chłopak i ja kiedykolwiek weźmiemy ślub i będziemy mieli dziecko, przeżywając globalną pandemię, zamartwianie się lękiem i diagnozą ADHD oraz zastanawianie się, czy zmiany klimatyczne zniszczą ziemię, zanim zdążę dowiedzieć się, co tu robię — mżawka ketchupu może zabrać mnie z powrotem do kuchennego stołu mojego młodość.
jak podniecić faceta
Właśnie wszedłem do środka po gorącym meczu o zdobycie flagi. Wciąż mam brud we włosach, a ja mam zadrapanie na kolanie, gdy siadam i czekam na posiłek. Mój tata jest w kuchni, borykając się z tym, że jego najnowsze dzieło było katastrofą (nie było) i jak nie poszło tak dobrze (było). Moja mama ogląda telewizję i składa pranie.
Mój tata w końcu rozkłada ręce i każe nam wziąć talerz. Siadamy z naszymi kawałkami soczystej pieczeni, pieczonych warzyw, chleba z masłem i szklanek mleka. Tata wręcza mi butelkę ketchupu z chytrym uśmiechem i przez chwilę wszystko jest absolutnie idealne.
