Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów
Słyszę znajome wahanie w twoim głosie, kiedy mówimy. Gwałtowny wdech i rozczarowujące westchnienie nie zadanego pytania, jak syk opróżniającego się balonu. Namawiając i uspokajając, wychodzisz ze znanym pytaniem.
Ale co z twoim zdrowiem? Czy nawet nie powinno mnie to obchodzić?
Możesz lubić
List otwarty do każdego, kto myśli, że jest gruby (od kogoś, kto jest)I dzięki temu wkraczasz w długą i żywą historię. Kłuje i rozczarowuje, jak zawsze. Jako osoba gruba zawsze ktoś mi mówi o swojej trosce o moje zdrowie i słyszy to od tak drogiego przyjaciela mądrego. Musisz wiedzieć o swoich towarzyszach — przyjaciołach, rodzinie, kolegach i nieznajomych, którzy wyrażali te same obawy, odkąd byłem gruby.
Miałem 18 lat, kiedy po raz pierwszy ktoś powiedział mi, że umrę. Właśnie dostałem pierwszą pracę, którą naprawdę pasjonowałem się, pracując z poetami i powieściopisarzami, których pisarstwo tak podziwiałem i na których polegałem w młodości. Oprawy, których prace sięgały ciepłymi dłońmi do mojej klatki piersiowej, tuląc tam wszystko, co ważne i delikatne, w czasie, który wydawał się tak odosobniony. Ukochany poeta prowadził odczyt, a ja za niego odpowiadałem.
Spędziłem miesiące na planowaniu tego pierwszego wydarzenia i nie mogłem być bardziej dumny. Pojawiło się kilkadziesiąt osób i wszystko szło zgodnie z planem. Ustawiłem się za jedzeniem, nakładając talerze dla uczestników i witając ich, gdy przechodzili przez kolejkę. Starszy mężczyzna, dobrze ubrany, uśmiechnął się, przyjmując talerz, który mu podałam.
„Kiedy przytyłaś, kochanie?” zapytał mnie. „Czy to było, gdy odszedł twój tata?”. Poczułam rumieniec na twarzy i uparcie trzymałam usta, niezdarnie zamknięte. „Nie musisz umrzeć tylko po to, by zrobić mu na złość. I umrzesz.”
Moja koleżanka stała obok mnie, na jej twarzy malowało się przerażenie, szok, paraliż. Żadne z nas nie było w stanie wykrzesać z siebie żadnej odpowiedzi, tylko rozluźnione twarze i oczy napełnione gniewnymi łzami. Rozmawialiśmy o tym przez wiele godzin później. Czy właśnie zdecydował, że dzisiaj jest jego dzień, aby zostać ponurym żniwiarzem? Kto krąży i mówi nieznajomym, że umrą? Nie mogła tego potrząsnąć. Ja też nie. Dla niej ten nieznajomy był ponurą i makabryczną anomalią. Ale dla mnie był bardziej regułą niż wyjątkiem. Jego uwaga, choć sensacyjna, była znajomą przerwą, nagłym przypomnieniem, jak nie do pokonania było moje tłuste ciało dla otaczających mnie osób. Rodzina, przyjaciele, koledzy z klasy i koledzy już dawno rzucili mnie jako widmo, często przypominając mi o mojej śmierci, zawsze pogrążone w trosce.

To nie był pierwszy raz, kiedy wstrząsnęło mną cudze postrzeganie mojego ciała. W liceum żyłem życiem tak wielu grubych dzieciaków przede mną, ostatecznie dochodząc do trudnego wniosku, że jedynym rozwiązaniem jest wycofanie się, przetrwanie burzy i czekanie na koniec liceum. Moją pasją był teatr, ale kiedy brałem udział w przesłuchaniach do szkolnych sztuk, rzadko byłem obsadzony. Rola była dla narzeczonego, wyjaśniła główna rola w szkolnej sztuce. Bez obrazy, ale kto zakocha się w dużej dziewczynie? Faceci chcą kogoś zdrowego. Na moim następnym przesłuchaniu gorące światła sceniczne na mojej skórze wydawały się zbędne – moje ciało i tak zawsze wydawało się oświetlone. Czułem się jak własny cień, większy niż życie, nieporęczny, zniekształcona sylwetka prawdziwej osoby.
Nauczyciele wyrazili zaniepokojenie. Pewnego dnia przyniosłam sałatkę na lunch. W stołówce jeden z nauczycieli zasugerował, żebym zeskrobała grzanki na bok. „Węglowodany nie mogą pomóc” – powiedziała wysokim głosem i przepraszająco, jej twarz przybrała znajomą maskę wystudiowanego, współczującego bólu. Poczułem, że sałatka robi mi się śliska i smutna w ustach, a jasna zieleń pokrywa mój język. Resztę wyrzuciłem do kosza i zrezygnowałem z lunchu na kilka następnych dni.
Próbowałem się zmienić
Więc dostałem pracę na pół etatu i wykorzystałem pieniądze na zatrudnienie osobistego trenera. Był fantastyczny: ten rodzaj mięśniaka, którego nauczyłem się bać, ale z otwartością i dobrocią, które konsekwentnie zaskakiwały mnie.
Kiedy pierwszy raz go odwiedziłem, zapytał mnie, jakie są moje cele. Powiedziałem, że chcę przestać być niezdrowy. „Co robisz, co jest niezdrowe?” on zapytał. „Jestem duży” Powiedziałem. Zmarszczył brew, a potem przeformułował: „Twoje cele mogą być takie, że chcesz móc wybrać się na pieszą wycieczkę z przyjacielem, chcesz przebiec półmaraton lub chcesz być wystarczająco silny, by odebrać swoją młodszą siostrę . Nie musi dotyczyć Twojej wagi.”
Chciało mi się płakać. Wydawał się taki miły, ale nie rozumiał. Nie był w obozie dla tłustych, do którego trafiłam jako dziecko. Nie widział skośnych spojrzeń, kiedy szedłem przez miasto, ani echa śmiechu, którego nigdy nie mogłam być pewna, nie dotyczyły mnie. Musiało dotyczyć mojej wagi.
Ustąpiłem, przypominając sobie pracę i oszczędności, które mnie tam zaprowadziły. Moim celem było zbudowanie wytrzymałości, abym mógł przebiec milę w szkole, nie będąc ostatnim. A przez miesiące’ warty pracy, osiągnąłem ten cel i wyznaczyłem sobie inny. I kolejny. I kolejny. Wciąż osiągałem cele, stawałem się silniejszy i zdrowszy. Schudłam trochę, ale nadal byłam gruba. A ponieważ wciąż byłam gruba, każdy mógł w każdej chwili wyrazić swoje zaniepokojenie, przypominając, jak wyraźnie nie zaspokajałem swojej najgłębszej potrzeby: posiadania innego ciała.
Uruchomiłem nową strategię – taką, z której korzystałem przez lata, dobrze na studiach. Zilustrowałem wszystkie sposoby, w jakie starałem się schudnąć: pisanie postów na blogu o wszystkich gotowanych przeze mnie posiłkach io tym, jak były zdrowe. Rozpoczynając każdą rozmowę anegdotą, która wydarzyła się w tym tygodniu na siłowni.
Niezmiennie ktoś wtrącał się z propozycją diety. „Czy próbowałeś…” lub „Czy wiesz,…” lub „…to zadziałało dla mojej siostry” lub „Oprah mówi…” Nie miało znaczenia, co powiedziałem lub zrobiłem. Zawsze wydawało się, że jest ktoś gotowy do udzielania nieproszonych rad. To była trzaskająca, atonalna symfonia, nieharmonijne nuty, z których wszystkie upierały się we własnym kierunku. Szukałem melodii, która nigdy nie nadeszła. Kiedy od czasu do czasu prosiłem o chwilę ciszy, znów widziałem tę maskę – grymas, którego każdy uczy się używać w przypadku grubych ludzi – martwię się po prostu o twoje zdrowie.
Przestałem próbować się zmienić
Grałem w grę, której nie mogłem wygrać — dopóki byłem gruby, zawsze byłbym postrzegany jako niezdrowy. Wszystkie próby, wszystkie sukcesy, wszystkie małe afirmacje i miażdżące porażki – jedyną częścią mnie, którą można było zobaczyć, była porażka. W grubym ciele zawsze byłbym godny winy. I tak znowu się wycofałem. Przestałem chodzić na zakupy z przyjaciółmi, aby uchronić się przed niezliczonymi spojrzeniami z ukosa ze strony sprzedawców w prostym sklepie. Przestałem wychodzić. Przestałem się spotykać, a nawet mówić o sympatiach.
Dowiedziałem się, że wszystkie te rzeczy są dla chudych. Randki, podróże, miłość, seks, osiągnięcia i szczęście nie były dla mnie. Były, jak twierdził świat, nagrodami za moją siłę woli, której moje ciało uparcie odmawiało. Ciągle ćwiczyłem, próbowałem nowych podejść do jedzenia – liczenia kalorii, węglowodanów i punktów. Żaden z nich nie dostarczył obiecanego ciała, standardu urody, który miał być tak łatwo zdobyty przy pewnym wysiłku. Moje życie mogło się zacząć dopiero wtedy, gdy otrzymałem ciało, które nie nadeszło.
Moi przyjaciele i rodzina przeszli metamorfozę, gdy rozmawialiśmy o moim grubym ciele. Całe ich zaufanie i miłość przekształciły się w irytację, złość i protekcjonalną troskę.
Przez cały czas rodzina, przyjaciele, koledzy, koledzy z klasy i zupełnie nieznajomi powracali do tego zmarszczonego czoła i śpiewanego głosu troski, wręczając bony na siłownie, zamawiając dla mnie w restauracjach, dzieląc się zdjęciami przed i po operacjach bariatrycznych. Chcę tylko, żebyś była zdrowa.
Wskaźniki mojego zdrowia były mocne – ciśnienie krwi w porządku, cholesterol w normie, badania krwi czyste – ale nikt nigdy o to nie pytał. Jedyny środek, któremu można było zaufać – kształt mojej skóry – odpowiadał na te nie zadane pytania, a wszelkie twierdzenia, które mógłbym przeciwstawić, były w najlepszym razie podejrzane. Moi przyjaciele i rodzina przeszli metamorfozę, gdy rozmawialiśmy o moim grubym ciele. Całe ich zaufanie i miłość przekształciły się w irytację, złość i protekcjonalną troskę. Nasze relacje się rozpadły. Mogłem zaufać ich wzlotom i upadkom, ich sukcesom zawodowym i problemom w związku, ale nie wydawało się, że moje doświadczenie własnego ciała.
Nie było ilustracji wysiłku, wystarczającego gestu, żadnej dokumentacji medycznej na tyle przekonującej, by powstrzymać ciągłe uwagi i sugestie. Ponieważ większość z nas uczy się scenariusza do recytowania, gdy widzimy ciała takie jak moje: Chcę tylko, żebyś był szczęśliwy. Martwię się o Twoje zdrowie. To chyba cukier. To prawdopodobnie węglowodany. To prawdopodobnie Twój trening. To prawdopodobnie ty.
Dlaczego troszczymy się o osoby otyłe
Z biegiem czasu zrozumiałem, dlaczego. Prawie każda rozmowa o otyłości jest rozmową o utracie wagi — taką, która uważa nas wszystkich za część tej samej niebezpiecznej sytuacji. Zgodnie z tymi przesiąkniętymi niepokojem rozmowami, wszyscy nieustannie balansujemy na krawędzi przytycia. Trzymanie tłuszczu na dystans jest jak obce zagrożenie, które stało się wewnętrzne, czerwona panika w naszych ciałach. Jeden fałszywy ruch, jeden pobłażliwy posiłek, jeden dzień bez czujnego przerażenia mogą doprowadzić każdego z nas do otyłości.
Oraz „tłuszcz” to coś więcej niż tylko rozmiar czy kształt Twojego ciała. W tych pełnych paniki rozmowach „gruby” oznacza, że nie próbujesz. Oznacza to, że nie jesteś kochany, ponieważ „gruby” nie jest kochany. „Tłuszcz” oznacza, że nie jesteś silny, moralny, wystarczająco inteligentny, by być wyczulonym na zagrożenie „tłuszczem.”
„Tłuszcz” oznacza porażkę.
Kiedy inni widzą moje ciało, przypomina im to wszystko. Jestem manifestacją tego kulturowego koszmaru, najgorszego scenariusza dla ich ciał.Jeśli coś zobaczysz, powiedz coś. A kiedy inni mnie widzą, to robią. Ponieważ jeśli wyjaśniają porady dietetyczne i wskaźniki śmiertelności osobie otyłej, nikt nie mógłby ich pomylić.
Ludzie będą mówić rzeczy grubym ludziom, którzy są bez serca, bezmyślni. Nie powiedzieliby ich nikomu innemu i nie mówią ich nikomu innemu. Każdy strzał ostrzegający przed otyłością jest wymierzony w nas samych. Jest to zawsze biczowanie, kara za dostrzeżone błędy, przeszłe lub przyszłe, rzeczywiste lub przerażające.
duże zestawy huśtawkowe
W ten sposób troska boli nas wszystkich. Dla tych, którzy nie są grubi, nadal podsyca to niepokój związany z przytyciem, niewyobrażalną możliwością, która zawsze ich otacza. I to rani nasze relacje. Nagle cała nasza poufałość, życzliwość i ciepło opadły, zastąpione nakazowymi, zimnymi, a czasem protekcjonalnymi wymianami.
Boli mnie jako grubą osobę z powodu wiadomości, którą wysyła. Dobra rada, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, rok po roku, pokazuje mi, że jestem postrzegana jako pierwsza – a czasem tylko – jako osoba gruba. Jest to fala przypływu przypomnień, że mimo wszystko nie udaje mi się podjąć jedynej ważnej miary. Bez względu na to, jak bardzo się staram, ile pieniędzy wydam lub ile kalorii racjonuję, bez względu na to, jak silny jest mój zapał, to nie ma znaczenia. Nie widać tego. Nie mam luksusu nieprzerwanego dnia. Każdego dnia ktoś znajduje sposób na osądzanie, pogardę lub troskę o oczerniane naczynie, które niesie mnie przez świat.
Odzyskiwanie naszych ciał
Grubi ludzie szybko i głęboko uczą się, że nasze ciała nie są nasze. Są własnością publiczną, którą należy komentować, oceniać, szturchać, odrzucać. Inni zawsze mają prawo do naszych ciał i nigdy nie są naszymi własnymi. Jako dorosła praktykowałam praktyki, aby odzyskać moje ciało, tylko na chwilę. Nazywam się grubym. Żartuję ze sposobu, w jaki jestem postrzegana. Noszę jasne kolory i dopasowane ubrania. Znalazłem własny spokój ducha. Odłożyłem na bok tę długą linię komentarzy, aby naprawić wiecznie nawiedzany stosunek do diety i jedzenia, ćwiczony, ponieważ sprawia to, że jestem szczęśliwy i sprawia, że czuję się dobrze. To wszystko pośród tych wykrzywionych masek troski, grecki chór przepowiadający moją tragiczną śmierć.Czy to było, kiedy twój tata odszedł? Umrzesz.
Pytałeś, czy powinieneś dbać o moje zdrowie. Oczywiście, że powinieneś. Chciałbym, żebyś się przejmował, gdybym zachorował lub zmagał się ze stanem zdrowia. Ale ja nie. A patrzenie na mnie nie powie ci, jak silny stałem się, zawartość akt mojego lekarza, oceany krwi, które pompuje przeze mnie moje mocne serce. Rozmiar mojej sukienki nie jest moją kartą medyczną. Moje ciało – wszystkie nasze ciała – są zbyt złożone i cudowne, by można je było do tego zredukować.
Rozmiar mojej sukienki nie jest moją kartą medyczną. Moje ciało – wszystkie nasze ciała – są zbyt złożone i cudowne, by można je było do tego zredukować.
Nadal jestem gruby. Żyję w ciele, które mam. Dbam o to, a to się odwzajemnia. Podejmuję małe kroki, aby zadbać o własne zdrowie i przejąć wodze własnego szczęścia. Grecki chór wciąż tam jest, powtarzającgloryfikowanie otyłościiupiększanie niezdrowego stylu życia.
To, czego od ciebie potrzebuję, drogi przyjacielu, to przeciwstawienie się temu trendowi. W moim życiu jako gruba dziewczyna, teraz gruba kobieta, słyszałem każdą formę troski, nakazu, twardej miłości i wykładu. Stałem się niechętnym ekspertem w technikach odchudzania, niektórzy uczyli się w desperacji, inni uczyli się na siłę. Obiecuję, wiem.
To, czego potrzebuję od ciebie, to twoja przyjaźń. Wiem, jak to wygląda, jakie to uczucie. To nie jest litość, nie pouczanie, nie powtarzanie refrenów ani naleganie na podejście, o które prosiłem. Twoja przyjaźń jest ciepłą i promienną rzeczą, żywą i responsywną, wzajemną i szczerą. To nie jest troska o śpiewanie, nie przestarzały scenariusz z drewnianą dostawą.
To, czego potrzebuję od ciebie, to wytchnienie od tego nieustępliwego chóru. Zdejmij maskę, odłóż swój scenariusz. Usiądź ze mną, przyjaciel do przyjaciela, oko w oko. Porozmawiajmy.
Ten artykuł pierwotnie ukazał się na Średni i został ponownie opublikowany za zgodą autora. Poglądy tu wyrażone są poglądami autora. Aby dowiedzieć się więcej, obserwuj Your Fat Friend on Świergot .
